
Artykuł sponsorowany
W związku z wejściem w życie 25 maja 2018 r. Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych (RODO) zmieniamy naszą Politykę Prywatności i Regulamin Portalu.
Prosimy o zapoznanie się ze zmianami. Więcej informacji na temat przetwarzania Twoich danych osobowych znajdziesz tutaj:
Zamknij oknoBył to więc fałszywy alarm, ale w dobrej wierze.
Ta historia jest jednocześnie straszna i śmieszna. Mowa o interwencji na przystani kajakowej w Folbryku, jaką podjęli dziś (3.06) przed 7.00 rano druhowie Ochotniczej Straży Pożarnej w Przechlewie. Zostali zaalarmowani o samobójstwie, a na miejscu okazało się, że pod wiatą wiszą jedynie suszące się wodery jednego z biwakowiczów.
Osoba przyjeżdżająca do pracy zgłosiła, że widzi wystające nogi, obok wiaty samochód osobowy. Zasugerowała się, że ktoś w ten sposób chciał podjąć próbę samobójczą. Na miejsce został zadysponowany zastęp OSP Przechlewo, który stwierdził, że jest to alarm fałszywy, ponieważ pod wiatą faktycznie wisiały wodery, które z daleka sprawiały wrażenie, jakoby ktoś mógł tam wisieć i było widać tylko same nogi.
Dariusz Dwulit
Mówi Weekend FM zastępca komendanta powiatowego PSP w Człuchowie Dariusz Dwulit.
Był to więc fałszywy alarm, ale w dobrej wierze. Mimo wszystko, strażacy dziękują za czujność.
Słuchaj w: